Artykuły, Wielki Format

Mamy szczęście do ludzi | Aleksander Goldschneider, Sico Polska

Diamenty Forbesa, od lewej Aleksander Goldschneider i Zenobiusz Zduniak
Diamenty Forbesa, od lewej Aleksander Goldschneider i Zenobiusz Zduniak

O 20-leciu działalności, początkach firmy i wielu trudnych momentach, z których – dzięki wyjątkowemu zespołowi – wychodzili zawsze obronną ręką mówi Aleksander Goldschneider, V-ce Prezes Zarządu Sico Polska.

Za Wami 20 lat na rynku. Obecnie posiadacie 70 pracowników w łącznie 6 lokalizacjach. Jak to wszystko się zaczęło?

Zaczęło się bardzo skromnie, od niewielkiego biura na terenie Morspolu w Warszawie z niedużym zapleczem magazynowym i z kilkoma osobami, które pracowały z nami od lat. Było nas wtedy czterech udziałowców: Gilbert van Vaerenbegh, Jerzy Maliński, Aleksander Goldschneider i Zenobiusz Zduniak. Nikt nikomu nie musiał nic udowadniać. Znaliśmy swoje możliwości. Teraz mamy 6 oddziałów w Warszawie, Krakowie, Łodzi, Poznaniu, Bydgoszczy oraz Gdańsku i mamy podział terytorialny na trzy regiony. Za region północny odpowiada Bogdan Hałun. Za centralny – Zenobiusz Zduniak i za południowy – Jacek Szydłowski.

A skąd wzięła się nazwa Sico?

Nazwa Sico pochodzi od naszego głównego udziałowca w tamtych czasach, belgijskiej firmy Sico Screen Inks, od której w roku 2012 polscy udziałowcy odkupili wszystkie jej udziały w Sico Polska. Aktualnie udziałowcami są Ewelina Malińska żona ś.p. Jerzego, Zenobiusz Zduniak – Prezes Zarządu, Piotr Klamecki – Członek Zarządu, Jacek Szydłowski, Bogdan Hałun i moja skromna osoba V-ce Prezesa Zarządu.

Wasza droga to nie tylko rozwój. Doświadczyły Was również trudne momenty, jak np. pożar. Co się stało? Jak poradziliście sobie w tym krytycznym momencie i jak zareagowali Wasi pracownicy?

Tych zakrętów było więcej. Chociażby kryzys w roku 2008. Dzięki porozumieniu z załogą, dotyczącego redukcji zarobków i obcięcia kosztów, daliśmy radę. Kolejnym ciosem była śmierć jednego z wspólników Sico – Jerzego Malińskiego, przyjaciela, z którym byliśmy wspólnikami przez 35 lat i bardzo ważnej dla naszej firmy osoby. Przy całym smutku spowodowanym jego odejściem, to zaangażowanie osób przejmujących jego obowiązki pozwoliło nam pokonać i ten bolesny zakręt.

I potem pożar, o którym pani wspomniała. Pożar, w którym spaliło się całe nasze biuro czyli sztab dowodzenia. I tutaj znowu mogliśmy liczyć na zaangażowanie załogi. Pokój Zarządu umieściliśmy tymczasowo w kuchni przy Dziale Handlowym, a pracowników posadziliśmy dwójkami przy jednym biurku. Kolejnym krokiem było wynajęcie nowej siedziby na biuro i znowu daliśmy radę. No i ostatni zakręt, na którym znajdujemy się teraz. W czasach pandemii nikogo nie zwolniliśmy, załoga zgodziła się na redukcję wynagrodzeń, które teraz wracają do normy. Jedno mogę powiedzieć: Sico Polska ma szczęście do ludzi, mam tutaj na myśli pracowników.

No właśnie. Przy ludziach będąc. Wielu z Waszych pracowników to osoby, które pracują po kilka i kilkanaście lat w firmie.

To prawda, a niektórzy nawet ponad dwadzieścia lat, w firmie jest 7 osób, które pracują razem z nami od 21 do 26 lat. Razem, to znaczy jeszcze w strukturach Europapieru , gdzie byłem udziałowcem. Dbałość o atmosferę w firmie jest u nas – udziałowców, jak i u naszych pracowników rzeczą naturalną. Tego nie da się nauczyć.

Można zatem powiedzieć, że Sico Polska to nie tylko firma, ale (a może przede wszystkim) ludzie. W Sico tworzyły się małżeństwa, rodziły dzieci i wnuki?

Na pewno przede wszystkim ludzie. Stabilność i atmosfera pracy w Sico Polska pozwalała spokojnie myśleć zakładaniu rodzin i czekaniu na kolejne pokolenie. Mamy w firmie bardzo dobrze zapowiadającą się Project Manager, którą poznałem, gdy była małą dziewczynką. Czyli dzieci też do nas ciągną [śmiech]. Jedna z osób, która cały czas jest z nami, powiedziała mi wiele lat temu, kiedy ją zatrudnialiśmy, że jest dla niej zaszczytem pracować w takiej firmie jak Sico. Myślę, że my – założyciele firmy Sico Polska – byliśmy sprzed epoki korporacyjnej, kiedy mówiąc, że ludzie są najważniejsi, naprawdę się w to wierzyło. Dlatego tym bardziej szkoda, że pandemia nie pozwala nam świętować tej rocznicy tak, jak ona na to zasługuje.


Stawiacie na rozwój i ekologię. To pozwala Wam wyróżniać się na tle dostawców mediów i maszyn do sublimacji?

Stawianie na rozwój i na ekologię to nie jest wybór. To jest konieczność. Natomiast to, co nas wyróżnia, to zakres naszej oferty i wysokie kompetencje naszych pracowników, m.in. naszego zespołu inżynierów serwisu. To jest to czym często wygrywamy igrzyska dostawców.

Prowadzicie liczne działania edukacyjne z zakresu poligrafii, m.in. warsztaty Dni Druku czy Mimaki School. Proszę przybliżyć te działania.

Na naszych warsztatach Dni Druku wychowywały się już dwa pokolenia drukarzy. Mimaki Cup czy Mimaki School były największymi w Europie imprezami z udziałem Mimaki, a zdaniem naszych klientów, te imprezy były najatrakcyjniejszymi imprezami szkoleniowymi w Polsce. Od kwietnia tego roku przeprowadziliśmy już kilkadziesiąt szkoleń – webinariów dla naszych klientów. Znaczącą wartością dodaną firmy Sico Polska, co podkreślają nasi klienci, jest dzielenie się wiedzą.

Jesteście laureatami licznych nagród, współpracujecie też m. in. z WOŚP czy Szlachetną Paczką. Proszę powiedzieć o tych aktywnościach.

Mogę tylko powiedzieć, że jesteśmy dumni z tych nominacji. Szczególnie nominacja do Diamentów Forbsa, dla firm mających najlepszą kondycję finansową i największy wzrost, jest dla mnie nagrodą wyjątkową. Co do działań prospołecznych – staramy się jako firma robić coś dla innych, m.in. poprzez Szlachetną Paczkę. Przy okazji WOŚP chciałbym wspomnieć o jeszcze jednym wydarzeniu ważnym dla tysięcy kibiców piłki nożnej w Polsce. Wraz z Opinion Strefa Druku byliśmy twórcami i fundatorami największej polskiej flagi sektorowej, prezentowanej na Euro 2012 i Euro 2016. Na Przystanku Woodstock, który łączył ludzi, nasza „sektorówka” była rozwijana w trzech edycjach tego festiwalu.

Dziękuję za zainteresowanie firmą Sico Polska i jej historią. Wielu z naszych klientów jej nie zna. Mam nadzieję, że po przeczytaniu tego tekstu nasi klienci będą nam jeszcze życzliwsi, a potencjalni klienci staną się klientami nam życzliwymi. Na koniec parafrazując refren znanej piosenki: „dwadzieścia lat minęło jak jeden dzień, a gdy nas czas pogania przodem puszczajmy drania, mamy dwadzieścia nowych, mamy dwadzieścia nowych, mamy Dwadzieścia Nowych Lat!”.

Rozmawiała Katarzyna Lipska-Konieczko

 Aleksander Goldschneider. Od 1985 udziałowiec i Członek Zarządu PZ Sonevix , w latach 1994-1997 udziałowiec i Członek Zarządu Europapier Sonevix , 1997-1999 Członek Rady Nadzorczej Europapier Sonevix , 2000 – aktualnie: udziałowiec i Członek Zarządu Sico Polska.

Artykuł ukazał się w ostatnim numerze Raportu Dostawców Mediów i Maszyn, dostępnym TUTAJ.

 

Related Posts